poniedziałek, 10 maja 2010

musze się uczyć

Nie zgadzam się. Po prostu się kurwa nie zgadzam. Zaczynam przeżywać pieprzone deja vu. Życiowe deja vu, tych najgorszych scen. Tych, w których tyle płakałam, cierpiałam i w których praktycznie przestałam istnieć, po rozbiciu się tak wielkim. Cholera wie, jak mocno się boję, że znów, że po raz kolejny. Kiedy tylko o tym pomyślę. Nie chcę już nigdy więcej.bez zwijania się w kłębek bólu.
I znów próbuję, znów szukam pocieszenia w muzyce; delikatnej i w podsycaniu zmysłów, tych najczulszych; bo uczucia, które mam w sobie nie chcę wypuścić; w sobie mieć. Tyle, ile to tylko możliwe. T.M




tak.




codzień




bla bla bla




niebo. rozpogodziło




mówcie do mnie. czule.




dalej.




pokojem bez.




j'mapelle Ania. Fuck!




magiczna lampka




Tak właśnie kończy się moja nauka i zbyt długie siedzenie samotnie nad książkami.
Strasznie nie podobają mi się te zdjęcia. Robione z nudów, bo przecież „ja musze się uczyć”
Forest Swords

czwartek, 6 maja 2010

You will touch my hair

Chciałabym wiedzieć, na czym do cholery stoję. Jak daleko mogę zrobić krok i ruch ręką. Dokąd mój wzrok może wędrować swobodnie i gdzie zatrzymać to, co zaczęło nieubłagalnie się już toczyć, turlać i kulać po tym dziwnym, chyba zbyt miękkim, podmokłym gruncie. Chciałabym wiedzieć, chociaż chyba w cale tego nie chcę. Bo może to by wszystko skomplikowało, może zepsułoby za wiele. Boje się; kolejny raz się boję. Pierdolona. Chciałabym się wreszcie obudzić, albo nie, lepiej jest chyba spać. Śnić. Wyśnić i prześnić te wszystkie dziwne czasy, które nastały. Uciec w marzenia i nigdy nie wracać już tutaj. Może; ale chyba…. Sama nie wiem, w głowie bałagan, jak nigdy dotąd. Nie umiem. Żyć(?) jeśli życie ma Twój smak, to… boję się zejść ‘na dół’ , bo przecież z powrotem mogę już nie wejść, a co, jeśli będzie dużo nietoperzy, albo pełno ślimaków wejdzie mi pod nogawki. (?) odrzucić lęk. To postanowienie na przyszłe miesiące.



nie będzie ani zdjęć, bo nie i już
a z muzyki, to cały Mum, bo właśnie słucham.

środa, 28 kwietnia 2010

chciałabym

Pojechać gdzieś; zupełnie przez przypadek. Wsiąść nie do tego autobusu, nie wysiąść na stacji, na której powinno się było. Jechać bez celu. Z marzeniami w głowie i sercu. Zamknąć oczy. Marzyć. Nie wracać do domu na noc i nie spędzać jej samotnie, jedynie ze strachem. Czuć dym, słyszeć zachrypiały głos. Nie spoglądać się w tył i nie wybiegać za bardzo w przód. Oddać się chciwej złodziejce.


Chciałabym.


I'm walking through streets that are dead
Walking, walking with you in my head
[...]
Could you ever be true?
I think of you
And I wonder


I'm sick of love; I wish I'd never met you
I'm sick of love; I'm trying to forget you

Just don't know what to do
I'd give anything to




istna rozkosz.

wtorek, 27 kwietnia 2010

Finaly we are no one.

Lepka od gwiazd noc, zimny wiatr przynoszący z każdym mocniejszym powiewem najcudowniejszą muzykę. Zimne krople deszczu spływające. Nieopanowane ciało. Poranna kawa. Cierpki zapach skóry. Spokojne słowa szeptane do ucha. Kolejne kartki zapisane w notesie. Cudowne sny. Zamazany obraz. Zraniona kostka. Obolałe plecy. Spokojny dzień przeżyty „za oknem”.

Wiedziałam, że dziś noc. Poczuję. Ducha. I słone łzy spłyną, po gładkiej dłoni. Najcudowniejsze.

A może w cale nie.

Nie wiem, czy jeszcze śnię, czy już przebudziłam się z szalonego tańca. A może to tylko wyobraźnia wywołała chore złudzenia podsycona trunkiem.

















czwartek, 22 kwietnia 2010

Skylight.

Chciałabym być po prostu prawdziwa.
Nie musieć nic tłumaczyć, żyć prosto i nie rujnować niczego, na czym mi tak naprawdę zależy. Chciałabym móc poświęcać wszystkim tyle czasu na ile zasługują a wieczorami spokojnie spacerować ciemnymi ulicami.
Brakuje mi ładu. Wszędzie zapanował chaos, którego nie mogę ogarnąć. Samotnie.
Świadomie odrzucam pomoc, czekając na tę; jedyną. Najprawdziwszą, bezinteresowną i kochającą.
Marzę o spokoju, o nocach wypełnionych snami, o długich ciepłych wieczorach spędzonych na siedzeniu, o tylu pięknych koncertach, na których chciałabym być, o …
Uciekam, chcąc się odnaleźć
Bo nigdy. Już zawsze będę taka, jaką być nigdy nie chciałam.
Rozmarzenie, przemarzenie, wymarzenie, marzenie.

za długo czekam, zbyt wielki mam nieporządek w głowie.





















Pan American.

wtorek, 13 kwietnia 2010

czerwony dym

Wiedz, że droga była ciężka i długa. Przepełniona ilością słów wypowiedzianych, szaleństw i upadków. Z Każdym samotnym krokiem, z każdym odjeżdżającym pociągiem, ciemną postacią napotkaną na ulicy stawała się jeszcze trudniejsza. Pachniała ona jaśminem, zieloną herbatą, dymem papierosowym i orzechami. Jednak, to, co pozostawało Między Słowami pozwalało mi iść dalej, kiedy po sobie, po kolei następowały wszystkie poranki świata. Podczas tej drogi stałam się jeszcze bardziej milcząca, niewypowiedzialna i samotna, jednak świadomość w tym wypadku nie czyniła ze mnie tchórza, sprawiała ona, że rozmarzona spoglądałam w niebo, wiedząc, że na końcu drogi będziesz czekał na mnie Ty. Równie samotny.

zdjęcia najzwyklejsze.które lubię



różowy




różowe kw.




nocą




pomarańczowy niebieski




pomarańczowa




czerwone Animal




Andy kurwa czerwony












białe



bo ciężko jest upaść i wstać też jest ciężko. Podnoszę się.

czwartek, 8 kwietnia 2010

wiosna we mnie. cztery

Czuję, że coś się kończy.
Coś szalenie dla mnie ważnego, nie wiem tylko, czy to dobrze czy źle i czy zmian nie będę żałowała. Jestem pełna obaw i niepokoju. W sumie, to cholernie się boję tego, co nieuniknione i które (chyba za szybko) się zbliża. Pierwszy raz mi się to zdarza; Proszę Cię o pomoc,
mam nadzieję, że zrozumiesz AP


Ej, przyjemniaczki. Bawcie się.
Wiosna, zmiany(?)




parówka





różańce, koraliki





Toro y moi




rowe-ryyyy